8 grudnia 2019

długo...

22:40 2 Comments
Od lata do zimy - tyle trwała realizacja mojego projektu.  W lipcu była wizyta w sklepie metalowym i konsultacje z przemiłym sprzedawcą. Ja mu tłumaczyłam, co wymyśliłam, a on mi tłumaczył - co ma na składzie i jak może mi to pociąć. Potem jeszcze zaniósł wszystko do samochodu i ulokował w bagażniku. Zaprezentowałam to wszystko mojemu bratu, A on tylko westchnął - Siostra,co ty znów wymyśliłaś. Sam sobie winien, bo nieopatrznie pochwalił się, że ma spawarkę, więc wymyśliłam.  Było szlifowanie.



 A potem spawanie.



 Ze starej dębowej dechy, która kilkanaście dobrych lat służyła jako blat ogródkowego stołu wyciął mi blacik, który własnoręcznie oszlifowałam i zaimpregnowałam.



  I narodziła się konsolka, lub narodził się - jak kto woli stolik pod maleńką umywalkę. Tu niżej widać jak wyglądała decha przed szlifowaniem.


 Niestety do zimy musiało toto poczekać na wnętrze, ale jest i spełnia swoją funkcję - stolika i wieszaków na papier i ręcznik. Uważam, że jest piękne.


 Marcin, dziękuję!!! Siostra jeszcze coś wymyśli:)

27 listopada 2019

15 listopada 2019

wakacje w listopadzie...na Cyprze

11:15 3 Comments
A - a gdzie, by tu pojechać, kiedy za oknem szaro, zimno i plucha?
B - byle było ciepło i nie za daleko.
C - Cypr - to był strzał w dziesiątkę, tylko 3,5 godziny samolotem z Warszawy.
D - z dowodem, czy z paszportem? I to i to pozwoli nam wjechać na Cypr. Zauważyłam jednak, że Ci z paszportem biometrycznym mieli możliwość szybszego, bo automatycznego przejścia przez bramki, bez spotkania ze strażnikiem.
E - eukaliptus, Cypr (wybrzeże) jest porośnięty eukaliptusem, który przypomina naszą wierzbę, ale pachnie zupełnie inaczej.
F - fale uderzające o skały, to coś na co można patrzeć i patrzeć, ale spokojne, ciepłe w listopadzie, przejrzyste morze zachęca do kąpieli. Kiedy człowiek pławi się w ciepłej wodzie  trudno mu wyobrazić, że jest gdzieś zimno, plucha i deszcz.




G- gdzie nocować? Po sezonie, bo połowa listopada to już po sezonie, ceny zachęcają, za  komfortową willę z prywatnym basenem z trzema sypialniami, dwiema łazienkami i ogromnym salonem z kuchnią zapłaciliśmy za naszą czwórkę  735 zł za trzy noce. Spokojnie mogło tam nocować 8 osób.
H- halloumi -mieszanka z mleka krowiego, koziego i owczego, oryginalny tylko na Cyprze. Grilowany, smażony, zapiekany - ja mogę go jeść w każdej postaci na śniadanie, obiad i kolację.
I - Ikona. Pojawia się w różnych miejscach, nie tylko w kapliczkach, monastyrach czy muzeach. Ikona dla cypryjczyków nie jest tylko świętym obrazem, ikona skupia wokół siebie wiele uczuć jest kimś bliskim, a przy tym świętym.


J - jazda samochodem, to dla Polaka lekkie wyzwanie, bo jeździmy po lewej stronie, ale ci z prawej mają nadal pierwszeństwo. Mimo, że byłam pasażerem, to zawsze miałam wątpliwości czy , aby jedziemy po dobrej stronie, a rondo brane z tej drugiej strony to lekki hardkor.
K - koty, koty wszędzie. Czarne, białe, rude, trikolorki, małe duże i puchate. W większości dobrze odkarmione i bardzo przyjazne. Piszą, że zostały na Cypr sprowadzone, by łowiły węże, których jest dużo. Koty chyba wygrały, bo węża widzieliśmy jednego, a kotów mnóóóóstwo.


L- listopad na Cyprze? - warto, przyjemne ciepło 26-28 C, bez tłumów i zgiełku w miasteczkach, miastach i turystycznych miejscach. Spokój i pełen relaks.


M- meze - absolutnie trzeba spróbować. zwykle trzeba zamówić zestaw na 2 osoby. Może być mięsne, rybne lub wege. To biesiadowanie podczas, którego podawane jest kilkanaście dań w niewielkich porcjach, można spróbować wtedy prawie wszystkich cypryjskich specjałów, a kiedy jeszcze popija się przy tym dobre domowe wino... Czasem takie Meze dla dwojga wykarmiłoby ze cztery osoby, czasem rzeczywiście porcje są nieduże.
N- nurkowanie, my uprawialiśmy snorkowanie , czyli pływanie z maską i rurką. Woda jest przejrzysta, można podejrzeć morskie życie, ławice małych rybek pasących się jak krowy na podwodnych polanach, dziwne kolorowe, kolczaste i długie ryby, a Tomkowi udało sie nawet spotkać żółwia.
O- owoce. W  listopadzie na Cyprze można spróbować mandarynki, grejfruty, figi, cytryny, opuncje, granaty, marakuje,pitaje czyli smocze owoce prosto z drzewa. Czego chcieć więcej.
P- plaże, puste, albo prawie puste plaże zagubione wśród skał, na niektórych swoje gniazda mają olbrzymie żółwie careta-careta i te piaszczyste już bardziej cywilizowane, z leżakami, których było znacznie więcej niż plażowiczów zachęcają do wypoczynku.



R- różnorodność. Cypr mimo,że niewielki - 30 razy mniejszy od naszego kraju ma wiele do zaoferowania - przejrzyste morze, jeziora, w tym słone z flamingami, góry, wodospady, urokliwe miasteczka i wioski, zabytki sprzed naszej ery i te nieco nowsze, nawet ślady osadnictwa sprzed 8 tyś. p.n.e., zagubione w górach klasztory, jaskinie, wydmy. Każdy znajdzie coś dla siebie.








S - słońce, dużo słońca, piszą, że 340 dni w roku, to słoneczne dni.
T - turecki, czy grecki. Od 1974 roku Cypr jest podzielony  Zieloną Linią, nienaturalną granicą . Północ zajmują Cypryjczycy pochodzenia tureckiego, południe greckiego, pomiędzy znajduje się strefa , która zajmują wojska sił pokojowych ONZ, które mają za zadanie pokojowo rozwiązywać pojawiające się graniczne problemy. Byliśmy w greckiej części, mamy więć powód do powrotu na Cypr, by odwiedzić turecką część.
U- UK czyli Wielka Brytania na wyspie , to nie tylko ruch lewostronny, ale też bazy wojskowe. Nasza wyprawa na Olimp skończyła się pod ogrodzeniem bazy, podobnie było z kilkoma plażami. 3% Cypru zajmują Brytyjczycy wojsko i ich rodziny. Są to zamorskie terytoria UK.
W- wino. Nawet to młode, stołowe z kartonu smakuje wyśmienicie.
Z- zachód słońca, był jeden minus listopadowej wyprawy  - słońce zachodziło o 17.00. Mieliśmy wrażenie, że ok. godziny 19, w małych miasteczkach życie zamiera, zamykane są sklepiki, czynne nieliczne knajpki. Cisza i spokój.


Polecam wyprawę na Cypr w listopadzie, na pewno Was nie zawiedzie. Nie opisywałam konkretnych miejsc i atrakcji, bo to znajdziecie w każdym przewodniku:)

20 października 2019

królik z kieszonką...

17:28 4 Comments
Kolejny prezencik dla nowonarodzonej dziewczynki, tym razem ode mnie. Kolorowy królik z misiem w kieszonce. Wzór znalazłam TUTAJ. Jak zwykle nie powstał identyczny, ale jest całkiem sympatyczny. Na dodatek w brzuszku ma grzechotkę, więc wydaje dźwieki. Tylko nie kica, ale może zacznie jak jego właścicielka dorośnie i złapie go w swoje łapki:)





15 października 2019

8 października 2019

kolor bez koloru toczony...

11:10 2 Comments
Koło garncarskie to fascynujący sprzęt. Nie da się prosto  opisać procesu toczenia. To połączenie ruchu koła, gliny, która robi co chce, naszych rąk i mózgu. I nie ma prostych instrukcji. To trzeba czuć. Staram się. Siadając do koła nigdy nie wiem co powstanie, w moim przypadku to glina wydaje rozkazy, a ja niestety się jej podporządkowuję. Daje mi to masę radości.


Te dwie miseczki są takie same, ale inne. Obie powstały z takiej samej gliny. Zmieszanej jasnej i ciemnej. Tak samo toczone. Ale o ich ostatecznym wyglądzie zadecydował końcowy proces obróbki. 
Przedbiskwitowe skrobanie, dłubanie i wycinanie.








Toczenie na kole to skomplikowany proces, choć patrząc na ręce Moniki Wieczorkowskiej wydaje się to dziecinnie proste:) 

30 września 2019

22 września 2019

ebru...?

14:29 2 Comments
To jest niesamowite, że ciągle się czegoś uczę:) tym razem bawiłam się - ebru . Woda, na niej farba i maczanie. Kartka za kartką, bo to wciąga i każda kartka powstaje inna. każda pobudza wyobraźnię.

Tu efekt pierwotny. Szaro, biało, czerwone plamy.


A tu, połączenie mojej wyobraźni i efektu pierwotnego. Niesamowite.


:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia