27 marca 2017

czarny kot...


 Spróbujcie czarnemu kotu zrobić w słońcu zdjęcie:)




 To trudne. Ale na białym tle, bez słońca  - też nie jest wcale łatwo:)





Kociak jest spory, bo ma około pół metra wzrostu i powędruje do Fundacji KOTangens na przedwielkanocny kiermasz.

23 marca 2017

prywatna osmiorniczka...

45 ośmiornica wydziergana. 
To jest taka specjalna, prywatna ośmiornica.
 Kiedy w rodzinie mały człowiek pojawił sie na świecie szybciej niż to było planowane, ciotka pobiegła do pasmanterii, po atestowaną bawełnę, nie było różowej, więc powstała zielona wiosenna, pełna dobrych myśli i nadziei osmiorniczka.


 Już od kilku dni mieszka w inkubatorze:)


20 marca 2017

pisanki...

Zaczęło się, powstały pierwsze tegoroczne pisanki.
Złote, srebrne , pastelowe. Wszystkie na wydmuszkach z gesich jaj. Z jednym malutkim kurzym wyjatkiem. Kto go dostrzeże?








12 marca 2017

już czas...

Lubię poznawać różne techniki rękodzieła. Cieszy mnie zawsze - jak coś wychodzi spod moich rąk.
 Ale jest coś, co kocham najbardziej i gdybym mogła, to bym sobie siedziała i tak dłubała. 
Jest to - robienie pisanek. Cały rok tęsknię do tego czasu, kiedy włączę maszynkę i zaczne moczyć szpilkę w rozgrzanym wosku. I tak kreseczka po kreseczce, każde jajo inne... 
Tak to robię - popatrzcie ( filmik już tu był)


W tym roku okazuje sie, że czasu mam dużo, ale mój kregosłup nie chce mi za bardzo pozwolić na ,,pozycję nad jajem". 
Ale tęsknię, więc  czynię przygotowania. Zakupiłam wydmuszki i na razie tak to wyglada:)




Jest baza i będę uważając na prośby kregosłupa dodawać im woskowe kreseczki.
Jedno na próbę już pomalowałam:)

6 marca 2017

szydełkowa rabatka...

Chociaż przebiśniegi już królują w ogródku nadrobiłam brak kolorów - dziergając szydełkową rabatkę:)
          


Do rabatki zakupiłam kolorystyczny zestaw opasek.


Połączyłam oba elementy.





 I mam super ósmomarcowy bukiet dla stada małych kobiet:)

2 marca 2017

foamiran i fofucha...

- Witaj.
-Witaj, Będę dziś zwiedzać. 
-Tutaj zwiedzać? w domu?
- Tak, pospaceruję sobie po uliczkach:)










- Jednak ta ulica jest najciekawsza. Zaproszę tu swoje koleżanki.





 Są już trzy ( tutaj i tutaj). Podobne, ale każda inna.  Dumna jestem z tego, ze udaje mi sie wymalować im zadowolone buziaki.
Która skradła Wasze serce?

Wszystkie powstały z foamiranu, ostatnio odkryłam, że są to tzw. fofuchy:) Nie miałam pojęcia, że tak się je nazywa. Ale człowiek ciągle sie uczy.

PS. Wszystkie panny są do wzięcia:)

27 lutego 2017

ośmiorniczki dla wcześniaków...

Od kiedy mój kręgosłup pozwala mi siedzieć - nie próżnuję. Przez weekend urodziło sie 7 ośmiornic na rzecz akcji Ośmiorniczki dla wczesniaków. Niestety nie miałam wpływu na kolory, bo takie nitki mi przydzielono:)



W sumie wydziergałam już 44 ośmiornice. Uważam, ze to niezły wynik:)


 A to szydełkowo-walentynkowy breloczek.

24 lutego 2017

tulipany nieprawdziwe...?

Jeszcze śnieg dobrze nie stopniał. Jeszcze luty, więc niedźwiedzie nie zaczęły jeszcze sadzić przebiśniegów. ( Bo w marcu w barłogach budzą sie niedźwiedzie i zaczynają sadzić przebiśniegi:)


 A u mnie w ogródku kwitną tulipany. Możliwe? Możliwe! Zobaczcie sami.








To takie moje małe oszustwo. Tulipany nie są prawdziwe. To moje nastepne dzieło z foamiranu:)

21 lutego 2017

duży i ciepły...

Okazuje się, że mam ogromną potrzebę ruchu.  Nie umiem być w bezruchu. Kiedy mój słabo szanowany kregosłup powiedział stop i odmówił współpracy, szukałam czegoś, co mogłabym robić w pozycji horyzontalnej, jednoczesnie śledząc jednym okiem kolejne sezony seriali.  
To były druty.  Postanowiłam zrobić sobie duuży, wszakże mam dużo czasu i ciepły sweter.


Ze trzy razy dziergałam i prułam, bo to było nie to, nie ten wzór, nie ta szerokość..., albo trzeba było spruć fragment źle wybarwionych nitek.



 Gdybym była z tych, co wyszukają schemat i dziergają trzymając sie wzoru, pewnie byłoby za pierwszym razem. Ale ja nie potrafię - tak, więc cały sweter zrobiłam ,,,na czuja". 



 Kiedy zszyłam moje dziergane na leżąco cudo,  zastanawiałam się, czy trafi do skrzynki z wydzierganymi rzeczami wg. mnie nie do noszenia, czy  bedzie mój i bedę w nim chodzić? Takie emocje:)


Na leżąco, na czuja, bez schematu i mierzenia w trakcie - wyszedł całkiem fajny, duży, ciepły sweter.

Włóczka to NAKO tweed-new 49% wełny, 51% akrylu. Poszło 5 motków i odrobinka, pewnie byłoby bez tej odrobinki, gdybym nie musiała odrzucić żle wybarwionej.