1 kwietnia 2020

ceramika, boro, sashiko...

18:32 3 Comments
Trochę inne wykorzystanie ceramicznych elementów. Ceramiczne domki, drzewka, kółka powstały już jakiś czas temu. Czekały na swoją chwilę. I ona nadeszła. Wpadłam na myśl - by je po prostu naszyć na płócienne blejtramy i uzupełnić wzorem sashiko.





 Uważam nieskromnie, że wyszły całkiem fajne, oryginalne obrazki:)

25 marca 2020

#szyjemymaseczki #zostanwdomu #pomocdlamedyka

12:39 5 Comments

Mam maszynę, mam bawełnę, mam czas - szyję maseczki. Kiedy podjęłam tę decyzję, nie myślałam komu i jak je przekażę. Brakiem okazała się gumka, ale słowa szyję maseczki okazało się kluczem, który otworzył schowki hurtowni LANDPAS w Gdańsku. Dziękuję!




Po dwóch dniach szycia przeliczyłam stan - miałam 88 maseczek! Ósemka to wg. numerologii chińskiej bogactwo, a podwojona ósemka to szczęście, wielkie szczęście!  wniosek - wirus nie ma z nami żadnych szans. A ja mam szczęście, że mogę pomóc! Słowa lekarza - dziękuję, wczoraj mieliśmy na stanie 6 szt. maseczek - nie wymagają komentarza .


Szyłam z tego schematu. Jeśli ktoś ma pytania o szczegóły- odpowiem.



A na koniec informacja o używaniu takich maseczek, w związku z różnymi komentarzami. Informacja od pana doktora, który odebrał ode mnie maseczki:)


Po konsultacji z epidemiologiem proponujemy, żeby do samodzielnego wyrobu maseczek używać materiału w 100% bawełnianego o gramaturze 115g/m² (+/-5%), najlepiej antyalergicznego. Przy konieczności codziennego wychodzenia z domu warto mieć 3 maski i prać je, przelewać wrzątkiem lub piec w piekarniku w temp. 70 st. przez 30 min. po każdym użyciu.

Jeżeli jeszcze nie macie masek możecie owinąć twarz szalikiem lub chustą (to dużo lepiej niż nic) - powstrzyma to przed nawykowym bezpośrednim dotykaniem nosa i ust, zmniejszy prawdopodobieństwo wniknięcia koronawirusa do organizmu oraz - jeśli jesteście zarażeni - ograniczy rozprzestrzenianie się wirusa na odległość.

⚠️ Pamiętajcie, żeby przed zdjęciem maski dokładnie umyć lub zdezynfekować ręce.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca stosowanie płynów dezynfekujących na bazie alkoholu (min. 60%). Ponadto, należy pamiętać o prawidłowym myciu rąk wodą z mydłem - przez minimum 30 sekund.

❗️Jeśli tylko możecie ZOSTAŃCIE W DOMU - nie ma obecnie lepszej ochrony. Oczywiście, jeżeli jesteście objęci kwarantanną nawet w masce nie wolno Wam wychodzić ☣️

👉 Myjmy często i dokładnie ręce, nie witajmy się przez ich podanie, zostańmy w domu, kiedy tylko to możliwe, odkażajmy smartfony, płaćmy kartą, zachowujmy dystans w rozmowach bezpośrednich, a z bliskimi kontaktujmy się telefonicznie albo online 👨‍👩‍👧‍👦💕
Na każdym z nas spoczywa obecnie ogromna odpowiedzialność dotycząca zdrowia naszych rodzin i nas samych! 😷

11 marca 2020

3 marca 2020

kolejne wcielenie swetra...

11:52 4 Comments
Też tak macie, ze czasem kiedy sweter jest gotowy - popatrzycie na niego, przymierzycie i prujecie?  Te nitki dużo przeszły. 
Najpierw powstał duży kwadratowiec w pasy. Wyglądał ciekawie kiedy go robiłam i na niego patrzyłam. Jednak kiedy przymierzyłam, szybko znalazłam koniec robótki i sprułam. Nawet nie doczekał swojego zdjęcia:) potem powstał reglan robiony od góry. Zrobiłam, zszyłam, przymierzyłam i.... sprułam. Supełków na włóczce pojawiło się sporo, dlatego w trakcie dziergania kolejnego swetra zrobiłam z nich atut. Nie przejmowałam się gdzie i jak się pojawią. Kiedy okazało się, ze rękawy są trochę za krótkie - dodziergałam szydełkiem, podobnie długość. Na dokładkę dodałam z resztek kieszenie. I tak powstał taki kudłaty dziwoląg. Jest miękki, przytulny i już nie będę go pruć:)






27 lutego 2020

nieoczywisty beret...

12:41 5 Comments
Nie każdy lubi berety. Ja dopiero teraz odkryłam, że kiedy włożę go na głowę, nie straszę ludzi. Beret nie musi być zwykły. I mój za sprawą warsztatów w Szarym Ganku zyskał nowe oblicze. Front prezentuje się tak:)


 Natomiast tył myślę, że zaskakuje. Gdybym stanęła za kimś w takim berecie, chciałabym poznać tę osobę, albo chociaż zobaczyć jej twarz.


Lisek maił różne etapy powstawania, początek wcale nie wskazywał, że to będzie lisek:)


21 lutego 2020

z zamka i filcu...

14:35 5 Comments
Po 30 latach noszenia krótkich włosów, przeprowadziłam hodowlę i mam już takie, które mogę związać, spiąć. Cieszę się długimi włosami ( no może półdługimi). Zastanawiam się, czemu wcześniej nie podjęłam hodowli.  To takie wygodne, spinam i już mam fryzurę, byle jaką, ale mam. Żeby udoskonalić te fryzury wróciłam do zamków i filcowania na sucho i poczyniłam kilka spinek. Zamkowo-filcowa ozdoba przymocowana jest do automatycznej spinki.







 Na dodatek powstał też wisior, który również może być broszką. Ale broszki jakoś słabo mi się kojarzą:)

11 lutego 2020

kolejne życie stołu...

17:45 6 Comments
Stół, który od jakiegoś czasu stał w piwnicy i  służył mi jako roboczy, zyskał kolejne oblicze i trafił z powrotem do kuchni. Nie wiem, które to jego życie, bo kiedy  przed ponad 20 laty wprowadziliśmy się - to już tu był i pewnie miał kilka żyć. Potem u nas, był szaro- różowy, szary , szary z białymi ozdobami, a teraz jest mozaikowy z czerwonymi nogami. Takie szaleństwo.



Najtrudniej było wymierzyć środek.


  Mozaika, to taka ze sklepu budowlanego, tylko, że ja miałam inny zamysł...

 Pocięłam wszystko na kosteczki podzieliłam kolorami.


 I układanko, kosteczka, po kosteczce na klej do płytek, fugowanie i tadaaam . Jest!


 Zdradzę, ze to wersja nr 2, wersja nr 1 straciła życie kiedy była gotowa tak w 2/3 . Nie spodobała mi się, więc zdejmowałam płyteczki i fundowałam im mycie, by potem ułożyć je w wersję nr 2:)

3 lutego 2020

31 stycznia 2020

hennowanie...

11:28 2 Comments
W świątecznym czasie wykorzystywałam i ćwiczyłam swoją nową umiejętność - malowanie henną. Chętnych było sporo. Od sześciolatki ( za zgodą rodziców), przez nastolatki , a skończywszy na mojej mamie, która ma już bliżej 80 -ątki niż 70 -ątki. To niesamowite, że taki hennowy tatuaż jest atrakcyjny dla każdego.
 Zabawy było mnóstwo, a ja ćwiczyłam rękę. Do doskonałości duuuużo mi brakuje, ale nawet niedoskonałe wzory  cieszą:)







 A tak zaszalało na swojej ręce moje dziecko , z którym byłam razem na warsztatach.


19 stycznia 2020

gdzie ci Majowie? ... Meksyk, Belize, Gwatemala...

22:32 3 Comments
A -ale , gdzie jedziemy? No gdzie? Tam, gdzie ciepło i nas jeszcze nie było. Padło znów na ,,CentroAmerica" ( patrz Kostaryka ) - Jukatan - Meksyk, Gwatemala, Belize. Decyzja podjęta tydzień przed wylotem:) i dla Was garść refleksji tuż po powrocie.
B- Belize - do 1973r. Honduras Brytyjski, kolonia brytyjska dopiero w 1981r. stało się niepodległe od Wielkiej Brytanii, ale wchodzi w skład Wspólnoty Narodów i głową państwa jest brytyjska królowa Elżbieta II, która nawet widnieje na banknotach. Belize miało również propozycję przyłączenia się do Gwatemali, z czego nie skorzystało, ale część Gwatemalczyków twierdzi, że jest to ich część, a takiego państwa jak Belize nie ma.

C-cenoty studnie krasowe, jaskinie  utworzone w wapiennych skałach. Naturalne baseny, my akurat odwiedziliśmy taki, do którego wchodziliśmy u podnóża góry i wpływaliśmy pod nim do podziemnej jaskini. Przez Majów cenoty były  czczone i uważane   za miejsce przejścia w zaświaty oraz źródła czystej krystalicznej wody na suchym Jukatanie. Dla nas Dos Ojos było to miejsce kąpieli i niesamowitej przygody snurkowania z latarką  w podziemiach, gdzie bogactwo jaskini można było podziwiać i pod i nad wodą. Do tego mnóstwo nietoperzy. To było niesamowite. 
D-  drzewo światów - seiba czyli kapokowiec. Majowie uważali, że ogromna seiba łączy świat podziemny oraz niebo. Po zwisających z korony drzewa lianach ludzkie dusze wędrują do nieba.
F- film Coco film, który musicie zobaczyć! Nie za darmo zgarnął Oscara, a nawet dwa. To film rysunkowy wyprodukowany przez Pixara, nie zdradzę szczegółów, ale i śmiałam się w głos i płakałam. Nie wiedziałam, że rysunkowa bajka może na mnie wywrzeć takie wrażenie. TUTAJ znajdziecie jego powiązania z meksykańską kulturą. Film jest niesamowity, nawet jeśli nie wybieracie sie do Meksyku - musicie go zobaczyć!
G - Gwatemala, byliśmy tam tylko dobę i tak naprawdę, celem było Tikal.  Gwatemala oprócz Tikal, kojarzy mi z Flores miasteczkiem wypadowym do Tikal, gdzie trafiliśmy na  finał 9-dniowych obchodów święta płaczącego krzyża. Święto kościelne, ale jak się potrafią bawić. Co dzień inna grupa mieszkańców przygotowuje atrakcje. My trafiliśmy na wielką fiestę z koncertami i ulicznym jedzeniem na głównym placyku miasteczka. Wielki, wielki odpust. 

I- iguany i ostronosy. Te dwa zwierzaki można spotkać wszędzie.
J-jeden z 7 nowych cudów świata - Chichen Itza. Kiedy tam dotarliśmy przeraziła mnie liczba turystów, straganów i gwar tego miejsca. Jednak kiedy zbliżała się godzina zamknięcia, stragany się zwinęły, turyści opuszczali teren strefy, a zachodzące słońce dawało piękne światło - olbrzymia, proporcjonalna świątynia Kukulkana okazała się przepiękna. Tak jest cudem świata! Okazało się, że już ponad połowę Nowych cudów świata mam za sobą: Wielki Mur Chiński, Petrę, Koloseum i Chitchen Itza.


K- Karaibskie Morze jest piękne, turkusowe. Plaże zachęcają do lenistwa. Tylko dlaczego tak daleko:)

L- Lamanai w Belize. Do Lamanai płynęliśmy rzeką New River. Lamanai - to z majańskiego Zanurzony w rzece krokodyl  i rzeczywiście płynąc widzieliśmy olbrzymie cielsko wylegujące się na brzegu. To miasto najdłużej zamieszkane przez Majów. Krążąc pomiędzy budowlami cały czas zastanawiałam się, co skłoniło Majów do opuszczenia swoich siedzib. Co się stało?


M -Meksyk, a właściwie kawałeczek Meksyku - Jukatan odwiedziliśmy, to taki przedsmak. myślę, że kiedyś czeka nas jeszcze podróż do Meksyku.

N- największy ocalały ośrodek Majów Tikal i jednocześnie największa atrakcja turystyczna Gwatemali. odwiedziliśmy go świtem, kiedy jeszcze mgły snuły się nad dżunglę, a papugi rozpoczynały swój rozkrzyczany dzień. Widok z IV świątyni - najwyższej z dotychczas odkopanej to gratka dla fanów ,,Gwiezdnych wojen".


O- okres świąteczny w Meksyku na całego. Dziwnie wyglądają choinki, szopki  i ozdoby świąteczne na ulicach i w domach. Choinka to przecież tam egzotyczne drzewko, ale są plantacje , by je wyhodować i sprzedawać przed świętami. Ubrany po czubek nosa Mikołaj wołający- ho ho, to coś co zupełnie tam nie pasuje, ale jest. Na murach ratusza w Cankun wyświetlane były zaśnieżone obrazki. Przyszła mi wtedy do głowy taka myśl, że i u nas niedługo będziemy oglądać śnieg tylko na obrazkach.


P-Palenque - Pakal to władca, którzy rządził tym miastem od 12-roku życia do śmierci, a zmarł w wieku 80 lat, przeciętny Majańczyk żył wtedy ok. 40 lat. Płyta z jego grobu budzi liczne kontrowersje. Jedni widzą na niej drzewo światów,(obraz pionowo) inni Pakala w kosmicznej machinie ( obraz poziomo).


R- rafa koralowa, rekiny. Przeżyciem była wyprawa łodzią z wyspy Caye Caulker na rafę koralową i snurkowe podglądanie jej życia. ja niestety zostawiłam swój materiał genetyczny na rafie , a ona na moim brzuchu i nodze. Całe szczęście, ze karmienie rekinów i płaszczek odbyło sie poza rafą i pływając wśród stada ( całe szczęście, że nie krwiożerczych) rekinów już nic sobie nie pokaleczyłam. 
T - Tulum, to było pierwsze majańskie miasto, które odwiedziliśmy, miasto, a właściwie pięknie położony na klifie nad brzegiem Morza Karaibskiego port majański. Może urażę czyjeś uczucia, ale większe wrażenia zrobiły na mnie skryte w dżungli belizejskie Lamanai, czy gwatemalskie Tikai. Tulum to taka fotograficzna wizytówka Jukatanu.

U- Uxmal to świątynia inna niż wszystkie, jej podstawa nie jest czworobokiem, ale owalem. Miasto szczyciło się też tym, ze miało sieć doprowadzającą wodę do pałacu.


W- wierzyli Majowie, że człowiek urodził się nie z gliny, ale z mąki kukurydzianej i krwi.
Z- zwierzaki nie z tego świata- alebrijes ich historię poznacie TUTAJ. Są niezwykłe, kolorowe, zwierzakowate i całkowicie bezpieczne. Zachwycają!

No i Meksyk to  Catrina i inni wszędobylscy mocno kościaści przyjaciele.



:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia