20 października 2019

królik z kieszonką...

17:28 0 Comments
Kolejny prezencik dla nowonarodzonej dziewczynki, tym razem ode mnie. Kolorowy królik z misiem w kieszonce. Wzór znalazłam TUTAJ. Jak zwykle nie powstał identyczny, ale jest całkiem sympatyczny. Na dodatek w brzuszku ma grzechotkę, więc wydaje dźwieki. Tylko nie kica, ale może zacznie jak jego właścicielka dorośnie i złapie go w swoje łapki:)





15 października 2019

8 października 2019

kolor bez koloru toczony...

11:10 2 Comments
Koło garncarskie to fascynujący sprzęt. Nie da się prosto  opisać procesu toczenia. To połączenie ruchu koła, gliny, która robi co chce, naszych rąk i mózgu. I nie ma prostych instrukcji. To trzeba czuć. Staram się. Siadając do koła nigdy nie wiem co powstanie, w moim przypadku to glina wydaje rozkazy, a ja niestety się jej podporządkowuję. Daje mi to masę radości.


Te dwie miseczki są takie same, ale inne. Obie powstały z takiej samej gliny. Zmieszanej jasnej i ciemnej. Tak samo toczone. Ale o ich ostatecznym wyglądzie zadecydował końcowy proces obróbki. 
Przedbiskwitowe skrobanie, dłubanie i wycinanie.








Toczenie na kole to skomplikowany proces, choć patrząc na ręce Moniki Wieczorkowskiej wydaje się to dziecinnie proste:) 

30 września 2019

22 września 2019

ebru...?

14:29 2 Comments
To jest niesamowite, że ciągle się czegoś uczę:) tym razem bawiłam się - ebru . Woda, na niej farba i maczanie. Kartka za kartką, bo to wciąga i każda kartka powstaje inna. każda pobudza wyobraźnię.

Tu efekt pierwotny. Szaro, biało, czerwone plamy.


A tu, połączenie mojej wyobraźni i efektu pierwotnego. Niesamowite.


8 września 2019

przemyślenia na 9 urodziny...

11:43 2 Comments
Jutro minie 9 lat od chwili, kiedy weszłam w świat bloga.  Świat, który otworzył przede mną i we mnie jakiś nowy kawałek mnie. Kawałek, który się ciągle rozwija i rozrasta. Ciągle coś tworzę, coś powstaje, ciągle próbuję czegoś nowego i jestem otwarta na nowe techniki.  Cieszy mnie ogromnie jeśli, to co zrobię podoba się komuś, ktoś skupi na chwile swoja uwagę  na tym, co stworzyłam. Na blogu każdy komentarz, jest dla mnie takim miłym głaskiem:)
Są dwa miejsca, do których wracam, w których czuję się dobrze jedno to pracownia Moniki Wieczorkowskiej, gdzie maczam palce w glinie, drugie to Szary Ganek, gdzie dotykam sztuki.

To własnie w Szarym Ganku, a właściwie na Szarym Ganku  wiszą moje ptaki:)









 To początek instalacji, apotem przyfrunęły ptaszyska. Tak po trochu i powstała cała instalacja. Czy to rękodzieło, czy twórczość? Czy jestem rękodzielnikiem, czy zahaczam o bycie twórcą?

Zawstydziło mnie włączenie mnie w szeregi artystów TUTAJ. Wydaje mi się, że na to nie zasługuję, ale bloga prowadzić będę dalej:)

3 września 2019

prymitywny anioł...

10:49 5 Comments
Matka chrzestna panny młodej tzn. ja - wymyśliła sobie, że podaruje młodym na nową drogę życia - anioła stróża.
Szybciutko zapisała się na warsztat malowania prymitywnego w Szarym Ganku prowadzony przez Martę Zvarych.


I tak rozpoczął  się proces powstawania prymitywnego anioła:)






Anioł już strzeże młodych. Mam nadzieję, że dobrze wywiąże się ze swojego zadania:)

26 sierpnia 2019

barwienie naturalne...

22:22 0 Comments
 Były sobie białe, lniane spodnie. Pewnego dnia wybrały się do Szarego Ganku, gdzie spotkały  Elenę, która zaczarowuje liście. Zaczarowane liście dzielą się swym kolorem. 


 Spodnie bardzo chętnie przyjęły kolor, a nawet kształt liści. Zmieniły się. Przestały być białe.



 Stały się kremowo, żółtawo, brązowe. Nie były jednak zachwycone swoim nowym wizerunkiem. Chciały zmieniać się dalej. Elena nie dała się prosić. Działała dalej. 


 Spodnie weszły w szarości i nabrały wyrazu:)




Dla mnie to czary, rośliny oddają swój kolor tkaninie. Zero chemii. Fascynujące. A Elena jest mistrzynią w kontaktowym roślinnym   barwieniu. 

19 sierpnia 2019

jak tu nie kochać Gruzji...

15:45 6 Comments
Gruzji nie można nie kochać. Tęskniłam za nią i została jednym z niewielu krajów, które odwiedziłam rozmyślnie po raz drugi. ( TUTAJ poczatek relacji z pierwszego spotkania). Myślę, że to nie było ostatnie moje spotkanie. Za co ją kocham ? Za ludzi- otwartych, pomocnych, dumnych i szczerych, za niesamowite jedzenie , za wino no i za widoki. Nie będę opisywać, co, jak, gdzie, kiedy. Każdy musi dopasować Gruzję do siebie. Ale zapraszam Was na spotkanie z tym niesamowitym krajem.




























Tym razem do Gruzji zabraliśmy się z PAKUJ PLECAK na pewno to była pierwsza, ale nie ostatnia z nimi wyprawa. Polecam:) Monika Pozdrawiam:)


:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia