20 grudnia 2012

# bombki # coś z niczego

bombki kimekomi...

20 grudnia 2012
Bombki kimekomi.
Znalazłam, tak nazywają się bombki upychane na styropianie.
 To wdzięczne zajęcie, więc powstały jeszcze cztery eksperymentalne:)


 Z  kolorowych resztek materiału.


  Z kawałków filcu.




  I taka trochę ekologiczna ze szmatek.


 To bardzo fajne zajęcie.  Można je zrobić ze wszystkiego, co się znajdzie w przydasiach. 
Ewidentnie nabierają charakteru po dodaniu sznurkowego konturu.
 Bombka, która wydaje się na początku okropnie brzydka, po sznurkowaniu zmienia oblicze:)


Mimo, że to miłe zajęcie to koniec kimekomi na ten rok:)
Ale spróbujcie, warto, można poszaleć z wyobraźnią.

15 komentarzy:

  1. Właśnie skończyłam swoje dwie sztuki tą techniką ;) Fajnie, że już wiem, jak się to nazywa :D Moim zdaniem ładniej wygląda, jak się stosuje materiał niż filc. Wydaje mi się, że lepiej się poddaje upychaniu ;)
    Pozdrawiam,
    http://perelkowyzaulek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna sprawa, pewnie w Święta popróbuję. Na przyszły rok nowa umiejętność jak znalazł;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne, kusisz.. jeszcze mam kilka styropianowych kulek..

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też ostatnio jestem po ich urokiem, jednak lubię bardziej te z niekamuflowanym rowkiem.
    Czy wiesz, że ich historia zaczęła się od japońskich drewnianych lalek?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę coś takiego i pierwszy raz też spotykam się z taką nazwą ;) wyglądają rewelacyjnie i już mnie tym zaintrygowałaś więc może na następne święta powstanie coś w tym klimacie ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. W rodzinnym gronie,przepełnionych miłością Wesołych Świąt życzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałych Świąt życzę i wszystkiego co najlepsze w 2013 roku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już kiedyś widziałam podobne ale były kiepsko wykonane.A Twoje są naprawdę śliczne. Teraz już wiem jak to się nazywa:) Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy zakładałam w ubiegłym roku swojego bloga mało było o kimekomi na stronach polskich. Dziś widzę że jest coraz więcej a ludzie przy tych robótkach świetnie się bawią. Dla mnie osobiście to taka trochę terapia na życiowe smutki. Poza tym kocham kimekomi za trochę recyklingowy charakter.
    Cieszę się że też je polubiłaś :))
    Gratuluje pomysłów. W nowym roku życzę spełnienia marzeń i jeszcze wspanialszych pomysłów - oczywiście zmaterializowanych!
    Pozdrawiam - Ewa

    OdpowiedzUsuń
  10. Są okropne bez życia i kolorów, poza tym niestarannie wykonane.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem też są okropne, bure, szare i ponure. Niestaranne. Materiały użyte są s okropne. Trochę więcej fantazji!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją do prowadzenia bloga. Dziekuję.

:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia