31 stycznia 2014

# bluza # sukienka

jeżoluza...



Jest, pierwszy model. Zaczęło się od tego czegoś z Burdy. To był prosty wykrój, a ja już jestem przekonana, ze najgorszą robotą z całego szycia jest.... kopiowanie wykroju:)
 Nienawidzę tego.



A powstało takie coś. Bluza? Sukienka? 
Coś pomiędzy, oznaczone jeżem ( o jeżu było w poście wyżej).
Powstała JEŻOLUZA. 
Mam nadzieję, że autor nazwy nie będzie rościł sobie praw autorskich:)


 Dumna jestem niezmiernie z umiejętności mojej maszyny, które z radością wykorzystałam.


 A teraz prezentacja na modelu i właścicielce Jeżoluzy.



 Kot miał zasłaniać twarz, ale nie sprzyjał niestety prezentacji. 
Więc prezentacja bezkocia Jeżoluzy:)
Tu wersja zbluzowana.


 Zbluzowanie umożliwia tunel z gumką w środku.


 Tu wersja rozpuszczona, ja jestem za zbluzowaną.


 Dumna jestem niezmiernie. Uszyłam ciuch. 
Ciuch, który będzie noszony. I to jest piękne:)

15 komentarzy:

  1. Uszyłaś ciuch, który jest rewelacyjny :)))) super, świetny :) aż sama bym chciała taki mieć :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam super ja tez jestem na etapie "cos wkoncu uszyje" i zaczelam od tej wlasnie burdy ,kupilam jescze trzy a tu nic . Podnioslas mnie na duchu no to moze imi cos wkoncu wpadnie w rece!

    Ciekawy blog Obserwuje i podziwiam!
    Pozdrowienia i zapraszam do mnie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyszła:)Też bym nosiła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super bluza! A jeż..........super też!

    OdpowiedzUsuń
  5. I świetnie wyszło, a tak się bałaś :) Dochodzę do wniosku, że wszystko czego się dotkniesz musi się udać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ci to wyszło. Ja się przymierzam do kamizelki ze starych dżinsów i.. nie mam czasu ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrzeb trochę, a satysfakcja bedzie ogromna.

      Usuń
  7. Fajnie wyszło. Ja jeszcze popatrzę jak innym dobrze idzie, nim spróbuję sama :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna bluza a modelka śliczna i to jest prawda!:

    OdpowiedzUsuń
  9. wooow ;) Ja musze kupić maszynę i będę próbowała swoich sił :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyszło super, bardzo podoba mi się aplikacja jeża :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa jestem jak kopiujesz. Mnie najbardziej męczyły parterowe pozycje. Kręgosłup tego nie lubi. Teraz mam przenośny stół do filcowania, on znacznie ułatwia, choć od lat nic nie kopiowałam. Dywan ma tą przewagę, że można szpilkami przypinać siatkę z Burdy do papieru pergaminowego. Jedyny problem to kot. Mój ówczesny Misiek- Miau uwielbiał je wyciągać, co mnie bardzo niepokoiło i przebiegać pod jeszcze nie rozłożonymi papierami powodując totalną demolkę. Jednak wspominam to z łezką w oku. Był podobny do Twojego tylko bez białych łap.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okropne, pełzałam na podłodze, którą zaanektowałam prawie cała dla siebie. Jechałam radełkiem po arkuszu, a pod arkusz i papier, podkładałam korkowe , obiadowe podkładki żeby nie przeradełkować swojej podłogi. Masakra. papiery sklejałam taśmą, a kocica szukała sobie wygodnego miejsca na papierach:)

      Usuń

Za wszystkie komentarze...dziękuję.

:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia