27 lutego 2011

# kuchnia # różne

przepis mojej mamy...

27 lutego 2011
Już pisałam wcześniej - nie lubię kuchni, nie lubię gotować, piec, smażyć itp, itd... Ale czasem sytuacja zmusza do poświęceń. Tak było wczoraj, sięgnęłam do swojego  usmarowanego zeszytu po przepis mojej mamy na...


Przy  znacznej współpracy mojego męża udało się. Usmażyliśmy karnawałowe chrusty inaczej faworki, żeby nie było tak pięknie -  ciasto wałkowaliśmy słoikiem, bo wałek zaczęłam wykorzystywać do filcowania. Ale wyszły cieniutkie, kruchutkie, smaczniutkie, tak jak trzeba.



Smacznego!

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam chruściki, ale nie lubię ich smażyć. Widzę, że Twoje wyszły cieniuteńkie, tak jak powinny być. Ale mi narobiłaś smaka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach chrusty, jeszcze tylko dołożyć pączki i słodkości na tłusty czwartek gotowe!Pozdrawiam milunio.papa

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się ,że się udały .Wyglądają smakowicie i pewnie takie były.

    OdpowiedzUsuń
  4. wyglądają apetycznie . tez nie lubie kuchni ale zachęcasz tym wpisem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż się zaśliniłam ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją do prowadzenia bloga. Dziekuję.

:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia