30 grudnia 2014

cd. nowa miłość mojej mamy...

Za oknem śnieg, zima. A u mnie wspomnienie jesieni. 
Za sprawą glinianych liści - następnych dzieł mojej mamy:)



 Tu liść w wykorzystaniu. Wydłubałam świecznik z pomarańczy. 
Efekt sympatyczny, ale na chwilę, bo już pierwsza świeczka podsuszyła go z lekka:) Co widać na załączonym obrazku.


8 komentarzy:

  1. Liście super : ). Widzę,że mama połknęła glinianego bakcyla na dobre : ).No i jeszcze na dodatek wychodzi na to,że Obie jesteście ulepione z tej samej gliny,bez dwóch zdań ; ). Pozdrawiam serdecznie : ).

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne. Już wiadomo gdzie upadło jabłko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, te żółte są prześliczne!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że te żółte to po prostu liście :D
    Nie zauważyłam na początku różnicy :)
    Gratulacje dla Pani Mamy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne - szczególnie te z pierwszego zdjęcia!
    Nie wiem w jakim konkretnie są rozmiarze, ale wyobrażam sobie takie cudowne broszki, które można nosić w komplecie... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulepić mi się udało,ale ulepienie bez szkliwienia efektu takiego by nie dało.Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wygląda, bardzo kreatywnie! :-)
    Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczne liście - jak żywe

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze...dziękuję.