30 października 2014

# ceramika # glina

były...

Takie były ładne. Dwie. Choć wcale tego nie widać - ulepione z gliny. Ulepione na kole. Wypalone w raku. I stłuczone...... przez kota. Buuuu...


Taki był początek.


Potem wyciachałam dziurki.


 Wyłyżeczkowane, wylądowały w raku. Fajne były:) Tak super pasowały do ręki  i takie jakieś ciepłe były.
Dobrze, że chociaż zdjęcia zostały.



9 komentarzy:

  1. Następne które zrobisz będą ładniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne :) Kot zadbał o wyszlifowanie Twoich umiejętności

    OdpowiedzUsuń
  3. gdzie diabel nie moze, tam kota posle ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście były cudne. Mój też nie źle rozrabia, pasjonuje się w zrzucaniu i otwieraniu wszystkiego. Myśleliśmy, że nigdy nie podskoczy wyżej niż na fotel, okazało się, że to tylko hedonistyczne zagrywy. Cały czas sobie z nas kpi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Były pięknem szkoda, że tak skończyły :( Mając kota w domu trzeba wykupować dodatkowe ubezpieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A to ci kotek psotek : ). Ale mam nadzieję,że mu wybaczyłaś i nie skończył jako pas rozgrzewający na korzonki ? ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Kot Żyje:) Nie został pasem rozgrzewajacym:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A to Ci kot! Ale ulepić możesz jeszcze raz, a kota na takiego samego byś nie wymieniła :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją do prowadzenia bloga. Dziekuję.

:)

:)

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011

brązowy medal - Najlepsza praca roku 2011
www.craftladies.org

Hobby, rękodzieło, nasza kreatywność

wyróżnienia