12 marca 2015

kapryśna...

 Kapryśna micha z wałeczków:)


Lepiona z dwóch kolorów gliny, pokryta transparentnym szkliwem.




Dość pojemna, zmieści pwnie ze dwa kilo pomarańczy.


 Czemu kapryśna? Jak to  czasem bywa, popękała z lekka przy wypale. 
Troche szkoda. Ale bedzie trzymac w sobie witaminy, póki się nie rozpadnie:)

PS. Zgodnie z Waszymi sugestiami pojawiłam sie na DaWandzie. Na bocznym pasku  i tutaj znajdziecie moja pierwszą ofertę:)

5 komentarzy:

  1. Robiłam z wałeczków, ale starałam sie by równa była i z jednej strony dokładnie zatarta ;-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podoba,taka lekko ażurowa : ). Jakbyś się nie przyznała,że zamiar był inny to pomyślała bym,że tak właśnie miała wyglądać ; ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Te ażury, to efekt zamierzony. Jak sie przyjrzysz to widac takie drobne pękniecia:) I to nawet nie dlatego, ze źle sklejone, tylko jakby szkliwo nie wytrzymało napiecia, takie cos dziwnego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko wygląda fajnie:) a gdy widziałam miniaturkę zdjęcia to podejrzewałam, że to sękacz - ciasto:) dopiero się zdziwiłam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kapryśna micha? \
    nie - uroczy kosz na owoce lub słodycze.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze...dziękuję.