to cieszy...
Beaśka
20:25
12 Comments
Ferie... podsumowanie semestru. Już zdradziłam, że pracuję w szkole i choć nie jestem ani panią od plastyki, ani od techniki, prowadzę zajęcia, na których dzielę się tym co umiem. Dziś pochwalę się jakich zdolnych mam uczniów, a właściwie uczennice, bo ich jest więcej.
Umieją już upleść makramowe bransoletki.
Spotkały się z maszyną i uszyły swoje własne jedyne w swym rodzaju maskotki.
Plotły też z papierowej wikliny:)
Zrobiły cudne bombki kimekomi.
Szyły jeszcze broszki i ćwiczyły się w hafcie matematycznym.
Mam bardzo zdolne uczennice. Chętnie przychodzą na zajęcia i dopytują, co będziemy robić.
Fajnie jest widzieć jak na początku marudzą - to trudne, nie dam rady, nie umiem, a potem radość i dumę z własnoręcznie wykonanego dzieła. A potem jeszcze przechwałki, że nauczyła koleżankę , a nawet mamę. To cieszy:)


