Kolejny prezencik dla nowonarodzonej dziewczynki, tym razem ode mnie. Kolorowy królik z misiem w kieszonce. Wzór znalazłam TUTAJ. Jak zwykle nie powstał identyczny, ale jest całkiem sympatyczny. Na dodatek w brzuszku ma grzechotkę, więc wydaje dźwieki. Tylko nie kica, ale może zacznie jak jego właścicielka dorośnie i złapie go w swoje łapki:)
Świetliczaki od razu ochrzciły pomponikowe zwierzaki jako słodziaki. Co moda - to moda.
Czyli:
POMPONIKOWE SŁODZIAKI
Co nam bedzie potrzebne:
- włóczka,
- arkusiki kolorowego filcu,
- nożyczki,
- klej , najlepiej ten na gorąco,
- ,,przyrządy" do wykonania pomponów- ja miałam takie gotowe, ale że chętnych do pracy było więcej, przygotowałam kartonowe półkola, które sprawdziły się rewelacyjnie.
Każdy najpierw narysował projekt, a potem zaczęło się nawijanie. To była najtrudniejsza część zadania. Dzieciaki mają problem z takimi manualnymi czynnościami.
Potem wycinanie oczek, uszek i ogonów wg. projektów.
I taaaadaaam... powstały : sowy, kotki, pieski, chomiki i inne słodziaki:)
Dzieciaki wychodziły ze świetlicy dumne i przeszczęśliwe- prezentując dzieła zadziwionym rodzicom.
Ostatni tydzień, to tydzień spędzony z dwiema dwunastolatkami. Było zwiedzanie, pływanie, escaperoom i zakupy, ale brakowało....? ....oczywiście rękodzieła.
Myślałam i myślałam i wymyśliłam, co można zrobić z takimi dziewczynami, żeby ich zainteresowało i dało wymierny efekt.
Breloki, swoje własne.
Najpierw sieci znalazłyśmy rysunki zwierzaków, wydrukowałyśmy, odrysowałyśmy na tkaninie i zaczęło się szycie- przeżycie - był to debiut dziewczyn:)
Po szyciu wypychanie i zszywanie nitką, wiecie jak trudno nawlec nitkę i zawiązać na niej supełek.
Przedstawiam wam Straszynka maskotkę Strasznie Fajnego Dnia dziecka w Straszynie. Już jutro będzie szukał nowego domu podczas imprezy. mam nadzieję, że zbierze dużo kasy.
Powstał na podstawie zwycięskiego rysunku uczennicy ze Straszyna. Starałam się wiernie odwzorować jej projekt.
Zawsze wiedziałam, że gdzieś głęboko we mnie siedzi to Coś. Coś nie dawało mi spokoju, wierciło się, czasem wystawiało czubek nosa.
Mijały lata... Nadszedł pewien czas i Coś wylazło. Filcuję, lepię, szyję, rysuję, maluję, wyszywam, naklejam, wymyślam, a Coś... rośnie i się cieszy.