Parę lat temu powstała pierwsza szmacianka TUTAJ. Była grzeczna, teraz przyszedł czas na niegrzeczną szmacianą pannę. Szmacianą kocicę. Taka ruda w czarnym, skórzanym kubraczku z dżetami i tiulowej spódnicy urodziła się w mojej głowie.
Moje ręce potrzebują ruchu. I tak podczas oglądania serialu powstała niebieskowłosa.
Całkiem sympatyczna z niej panna:) Ona zostaje w domu, a ja już mam spakowana walizkę i jak wszystko pójdzie zgodnie z planem za jakieś 30 godzin, będę ponad 10 tysięcy kilometrów od domu (liczonych w linii prostej). Będzie przerwa na blogu, a zaraz potem relacja z podróży:)
Dziś stworzyłam swoją pierwszą Motankę - czyli słowiańską lalkę dobrych życzeń. TUTAJ znajdziecie więcej informacji o tych laleczkach wykonywanych z naturalnych materiałów bez użycia nożyczek i igieł.
Zawsze wiedziałam, że gdzieś głęboko we mnie siedzi to Coś. Coś nie dawało mi spokoju, wierciło się, czasem wystawiało czubek nosa.
Mijały lata... Nadszedł pewien czas i Coś wylazło. Filcuję, lepię, szyję, rysuję, maluję, wyszywam, naklejam, wymyślam, a Coś... rośnie i się cieszy.